Wtedy zwykle spokojnie, wytrwale i ze specyficznym dla siebie poczuciem humoru odpowiadam:
[…] dziękuję za wiadomość oraz za bardzo uważną analizę danych – to niestety ten przypadek, w którym „uważny użytkownik” szybciej zauważa absurdy niż prawodawca, który je wprowadził.
Przechodząc do meritum
Przepis wykonawczy do art. 30a ustawy – Karta Nauczyciela stanowi, że w przypadku okresów nieprowadzenia zajęć, w których nauczyciel pobiera świadczenia z ubezpieczenia społecznego (potocznie: „ma pieniądze z ZUS”), w algorytmach obliczania struktury zatrudnienia przyjmuje się miesiąc z liczbą dni 30. Tak – również w lutym. Tak – nawet wtedy, gdy kalendarz stanowczo protestuje. I nie – nie jest to żart. Z jakiej choinki urywa się ktoś (nawet jeśli reprezentuje prawodawcę), kto twierdzi, że w niektórych okolicznościach luty ma dni 30 i marzec („o kwietniu nie wspominając”), to ja nie wiem – umiem jednak komuś takiemu współczuć. Analogicznym przypadkiem może być na przykład twierdzenie, że ‘w niektórych przypadkach 2+2 daje 5’. Tego ostatniego to raczej ‘nawet i prawodawca nie zaakceptuje’! A jak to się dzieje, że można akceptować twierdzenie (w prawo wpisane!), że ‘w niektórych przypadkach luty ma dni 30’?
No i cóż trzeba jednak chyba postępować zgodnie z prawem (zawsze tak myślałem — teraz miewam wątpliwości, głównie, gdy słucham czasami 'polityków')!
W opisanym przez Panią przypadku sytuacja robi się szczególnie „urocza”, ponieważ:
- okres nieprowadzenia zajęć rozpoczyna się 3 lutego,
- dni 1–2 lutego wypadają w sobotę i niedzielę,
- wybrała Pani (jako nadrzędną) metodę obliczania struktury nr 2 (dni robocze),
- a jednocześnie algorytm – zgodnie z przepisem – usiłuje „na siłę” (bo chce działać „zgodnie z prawem”) widzieć w lutym miesiąc trzydziestodniowy.
Efekt jest taki, że matematyka, logika i kalendarz idą w jedną stronę, a przepis w stronę „hulaj wietrze na rozstajach”. Program liczy (no, usiłuje liczyć) zgodnie z prawem, lecz w pewnych konfiguracjach dat robi to w sposób, który trudno zaakceptować zdroworozsądkowo. Stąd pojawiające się wartości typu na przykład -0,3 – poprawne formalnie (no, ‘policzone zgodnie z prawem’), lecz intuicyjnie „podejrzane”.
W takich przypadkach (a są one raczej rzadkie, lecz wyjątkowo irytujące) najprostszym (zalecanym) i w pełni dopuszczalnym rozwiązaniem jest zmiana typu okresu nieprowadzenia zajęć:
- zamiast typu [3] proszę zastosować typ [2] (albo odwrotnie – zależnie od konfiguracji),
- traktując to jako swoiste „lekarstwo” na tę szczególną przez to, że powszechnie akceptowalną „intelektualną nieporadność rozporządzeniodawcy”.
Nie powoduje to żadnej nieprawidłowości analizy. Typy [2] i [3] są przez aplikację obsługiwane równoważnie; co do skutków prawnych – różnią się jedynie techniką obliczeniową, która w niektórych układach dat daje wyniki bardziej strawne dla ‘poukładanego intelektualnie człowieka’.
Krótko mówiąc:
program liczy zgodnie z przepisem,
przepis bywa w konflikcie z matematyką, logiką i kalendarzem,
a użytkownik – chcąc uzyskać wynik sensowny – czasem musi „policzyć inaczej”, żeby było dobrze.
Proszę się tym nie zniechęcać. To nie Pani popełniła błąd – to tylko kolejny przypadek, w którym prawo zostało napisane bez konsultacji z kalendarzem i tabliczką mnożenia.
No i czas już dawno było do tego przywyknąć.
Krzysztof Sługocki, 13.01.2026 |